Eksperyment “dzień poza strefą komfortu”.

Hartmanka
testuje

Chcesz poznać produkty, które mają szansę, poprawić Twój poranny nastrój? Koniecznie zobacz, co dla Ciebie przetestowałam!

czytaj dalej ...

Blog

Wierzysz, że słowem mogę przyczynić się, aby Twój dzień stał się piękniejszy? Sprawdź, co dla Ciebie przygotowałam!

czytaj dalej ...

Facebook

Chciałabyś poznać kobiety, które tworzą cudowną, porankową społeczność? Dołącz do Nas na facebooku!

czytaj dalej ...

Sobotnie
śniadanie

W życiu kierujesz się zasadą "Przez żołądek do serca"? Doskonale! Mam dla Ciebie kilka kulinarno-śniadaniowych propozycji.

czytaj dalej ...

Eksperyment “dzień poza strefą komfortu”.

Eksperyment

KAROLINA HARTMAN

Zainspirowana tekstami z projektu LATO 2020 – 3 minuty o poranku, postanowiłam przeprowadzić na swoim życiu pewien eksperyment. Podczas wieczornej kąpieli zadałam sobie pytanie:

Karolina, czego się boisz? Czego unikasz? Czego nie lubisz, bo nie?”

Z założenia odpowiedzi miał być proste i takie też były:

Nie lubię chodzić w butach na wysokim obcasie (ciężki mi złapać równowagę, a każde potknięcie traktuję jak kobiecą porażkę), unikam rozmów telefonicznych (ha! Naprawdę! Tak często brakuje mi słów…), boję się jeździć samochodem (chociaż mam prawo jazdy).

Dlatego na co dzień biegam w wygodnych trampkach, jeśli mogę wybieram opcję napisania emaila lub smsa – zamiast bezpośredniego kontaktu telefonicznego, wolę podróżować komunikacją miejską, zamiast wsiąść do wygodnego samochodu i udać się w kierunku wybranego celu.

DZIEŃ PEŁEN WYZWAŃ!

Przedwczoraj postanowiłam dać sobie szansę i sprawdzić jak czuje się człowiek, który z premedytacją wyskakuje ze swojej, bezpiecznej strefy komfortu. Na początku włożyłam moją ukochaną sukienkę, wysoki szpilki i wybrałam się na spacer. Czułam się wyjątkowo, ale bardzo niepewnie. Potknięć na 1000 m zaliczyłam chyba osiem. Miałam wrażenie, że wyglądam może i ładnie, ale nie tak jak wszyscy i że właśnie ci wszyscy na mnie patrzą, i ci wszyscy widzą to każde moje potknięcie. Nie potrafiłam czerpać przyjemności z cudownej pogody, a skupiałam się wyłącznie na swoim wizerunku.


Gdy wróciłam, zadzwoniłam do urzędu, z którym od miesiąca komunikuję się za pośrednictwem portalu z podpisem zaufanym i nie mogę doprowadzić do ukończenia żadnej sprawy (urzędy zamknęły się przed koronawirusem). Z początku mój stres był wyczuwalny nawet dla mnie. Ale z każdą minutą czułam, że wiem co chcę powiedzieć i co zyskać przez tę rozmowę. Udało się! Jeden telefon, jedno pismo, drugi telefon i… sprawa załatwiona.

A wieczorem wsiadłam do samochodu, zapięłam pasy i pojechałam do szwagierki na kawę. Oddalonej o 30 km! Pokonanie tego dystansu autobusami zajmowało mi zazwyczaj około 1, 20 min. Samochodem? W 40 min byłam na miejscu. Był stres, dwukrotne zgaśnięcie silnika i nawet jedno „tąbnięcie”, gdy za wolno jechała, ale w konsekwencji ogromna duma, gdy dojechałam na miejsce.

ANALIZA DNIA:

A teraz jest ten moment, gdy analizuję jak było i co czułam. I teraz już wiem, że szpilki to na pewno nie moje ulubione obuwie i że wolę spacery będąc bliżej ziemi, niż nieba. I teraz już wiem, że po to są telefony, aby szybko załatwiać sprawy i że wystarczy się przełamać, a potem wszystko idzie z górki. I wiem, że samochodem jest szybciej i wygodniej, a mój strach był niepotrzebny.

NIE ZAWSZE TO, CO WYDAJE SIĘ NAM NAJŁATWIEJSZE, NAJBEZPIECZNIEJSZE, NAJSKUTECZNIEJSZE, właśnie takie jest. I czasami warto dać szansę nie raz, a kilkukrotnie, aby po prostu PRZEKONAĆ SIĘ:

Czy wychodząc poza Naszą bezpieczną strefę, może spotkać Nas coś pięknego?

Jeśli i Ty przeprowadzisz taki eksperymenty, to daj znać, co czułaś 🙂 ?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *