Cholercia, ale czy ja naprawdę muszę?

Hartmanka
testuje

Chcesz poznać produkty, które mają szansę, poprawić Twój poranny nastrój? Koniecznie zobacz, co dla Ciebie przetestowałam!

czytaj dalej ...

Blog

Wierzysz, że słowem mogę przyczynić się, aby Twój dzień stał się piękniejszy? Sprawdź, co dla Ciebie przygotowałam!

czytaj dalej ...

Facebook

Chciałabyś poznać kobiety, które tworzą cudowną, porankową społeczność? Dołącz do Nas na facebooku!

czytaj dalej ...

Sobotnie
śniadanie

W życiu kierujesz się zasadą "Przez żołądek do serca"? Doskonale! Mam dla Ciebie kilka kulinarno-śniadaniowych propozycji.

czytaj dalej ...

Cholercia, ale czy ja naprawdę muszę?

Karolina Hartman

Obudziłam się dzisiaj z mocnym przekonaniem, ile to rzeczy dzisiaj „muszę”! To wstyd, ale nie uśmiechnęłam się do siebie w lustrze, nie pożyczyłam sobie pięknego dnia, nie byłam wdzięczna za codzienność, w mojej głowie wyrysowała się konkretna i wypunktowana lista: muszę, muszę, muszę… i mimo, że czułam się słabo (może to choroba, lub przemęczenie organizmu), to wiedziałam, że muszę.

Kobieto, co dzisiaj musisz?

Bo  po pierwsze MUSZĘ wstać, aby potem MUSIEĆ szybko się umyć i ubrać, zanim wstaną dzieci. Potem MUSZĘ ubrać dzieci i jak najszybciej zrobić im jeść. Potem, może się pomaluje? A.. co ja piszę! Ja MUSZĘ się umalować i zakryć czerwone niedoskonałości mojej skóry. Następnie MUSZĘ posprzątać mieszkanie, aby wyjść na długi, jak najdłuższy spacer z myślą, że jak wrócę, to będzie czysto. Potem MUSZĘ świetnie się bawić z dziećmi, szczerze uśmiechać do przechodniów i do pani obsługującej mnie w sklepie. Bo tak, MUSZĘ zrobić zakupy i najlepiej MUSZĄ być przemyślane.

Czy jeszcze coś muszę? MUSZĘ szybko wrócić do domu, aby równie szybko zrobić obiad i tak samo szybko ten obiad podać dzieciom. Potem MUSZĘ uwolnić się od dzieci i MUSZĘ zdalnie popracować. Ale MUSZĘ popracować szybko, by znowu wyjść na spacer z dziećmi (przecież one MUSZĄ być na świeżym powietrzu w tak piękny dzień, nawet gdy nie mam siły). Następnie MUSZĘ wykąpać dzieci i zrobić kolację.

Kobieta zawsze musi?!

Potem wraca mąż z pracy, to MUSZĘ dowiedzieć się, co tam w pracy. No, a później koniecznie uśpić dzieci, wziąć prysznic i MUSZĘ zabrać się do z kolei mojej pracy, póki noc młoda. I tak MUSZĘ popracować z klika godzin, aby położyć się spać, a w łóżku ostatnie MUSZĘ: muszę zrobić plan na jutro, by ze wszystkim zdążyć. A potem zasypiam i nie temu, że muszę… tylko temu, że już zabrakło mi sił.

Ja kobieta – nic nie muszę!

Tylko czy ja naprawdę musiałam to wszystko zrobić? Czy mimo ogromnego zmęczenia ja „muszę”? Czy ktoś stał nade mną z ogromnym nożem grożąc śmiercią, że jeśli zrealizujesz swój plan wyłącznie w 50%, to już koniec? Czy kogoś by zabolało, gdym tego poranka nie wyszła pomalowana? Czy zamiast długiego spaceru, nie mogłam posiedzieć w ogródku? Czy zamiast gotować obiad, nie mogłam zamówić raz do roku pizzy? Czy naprawę musiałam pracować do późnych godzin? Czy muszę żyć krok po kroku bez spontaniczności?

TEGO PORANKA, ZANIM PEŁNIA DNIA ZAGOŚCI W NAS CAŁKOWICIE,

PAMIĘTAJ – NIC NIE MUSISZ!

PRAGNIESZ WIĘCEJ POZYTYWNYCH TEKSTÓW? Zobacz tutaj! -> Prawdziwe piękno. 

2 Responses

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *